
W internecie mamy wysyp najróżniejszych pranków. Jedne z nich są bardziej pomysłowe, inne mnie, lecz w większości przypadków wszystkie się udają. Ten prank z pewnością nie osiągnąłby wyżyn popularności, gdyż był oparty na nudnym już schemacie „kochanie, jestem w ciąży”. Obejrzałoby go może z kilka tysięcy osób, po czym bezpowrotnie zniknąłbym w internetach.
Stało się jednak coś, co znacznie urozmaiciło nam rozrywkę. Już od samego początku nic nie szło tak, jak powinno, lecz z biegiem czasu i kolejnymi etapami wkrętu, sytuacja była… coraz cięższa. Aż do momentu, gdy już nic tak naprawdę nie było jasne. Zobacz sam, jak skończy się ten „niewinny” wkręt!



