Pies czekał na swojego okrutnego właściciela. Na szczęście ktoś go znalazł i napisał przejmujący list…

porzucony-pies

Kilka dni temu Brook Rapozo z organizacji Kings SPCA zauważyła, że po drodze błąka się pies. Banjo, bo tak miał na imię, nie chciał ruszyć sie z miejsca, ponieważ, jak się okazało, czekał na swojego właściciela. Okrutnego właściciela, który go tam porzucił…

Brook bardzo poruszyła ta bezduszność. Postanowiła więc napisać list otwarty do właściciela Banjo, w którym zawarła wszystkie swoje myśli i żale.

pies banjo2

„Bezduszny właścicielu psa,

dzisiaj zauważyłam kilka wiadomości osób zaniepokojonych tym, że po drodze błąka się pies. Maile otrzymywałam od soboty, ale niestety, dopiero teraz je odczytałam. Pojechaliśmy, żeby sprawdzić sytuację. Pies rzeczywiście tam był.

Czekał na Ciebie.

Jest dobrym psem, nie ruszył się z miejsca, w którym go zostawiłeś. To miejsce, w którym ostatni raz widział ukochaną osobę i wierzył, że jego właściciel wróci. Obserwował każdy samochód. Był zmarznięty, głodny i przestraszony.

Czekał na Ciebie.

Był tak głodny, że jadł patyki. Ludzie zanosili mu coś do jedzenia, ale on był strasznie zdezorientowany. Wiedział, że musi tam czekać, aż wrócisz.

Czekał na Ciebie.

To bardzo dobry pies. Porzuciłeś więc kogoś, kto byłby w stanie poświęcić dla Ciebie życie. Kogoś, kto jest bardzo szczęśliwy tylko dlatego, że Cię zobaczy. Kogoś, kto lizałby Twoje łzy i resztki jedzenia z Twojego talerza.

On już nie będzie na Ciebie czekał.

Wrócilismy do niego jeszcze tego samego dnia z ratownikiem Yvonne. On nadal był tam, zwinięty w kłębek. Robiło się ciemno, słychać było odgłosy kojotów. Karmiliśmy go, mówiliśmy i śpiewaliśmy do niego.

Twój pies, po kilku godzinach prób, jadł nam z ręki. Potem pozwolił się dotknąć, podrapać za uchem, przysiąść obok niego i pomiziać brzuch. W końcu, Twój pies nie protestował, gdy założyliśmy mu smycz.

Nie panikował, gdy wchodził do samochodu. Ale kiedy odjechaliśmy, wył przez cały czas. Wył całą drogę do naszego schroniska. To było najbardziej bolesne wycie, jakie słyszałam. To był odgłos złamanego serca. Próbował w pospiechu opuścić samochód, chciał z powrotem znaleźć się w miejscu, gdzie na Ciebie czekał.

Nie zasługujesz na tak cudownego zwierzaka. W ogóle na żadnego nie zasługujesz.

Ten pies zapomni o Tobie i znajdzie nowy, kochający dom.

Nie obchodzi mnie, jaką masz wymówkę na porzucenie psa. Mam nadzieję, że dopadnie Cię karma.

Z poważaniem,
Brooke”

naTOPIE