Wszyscy lubimy colę. Ten słodki napój dostępny jest niemal wszędzie. Piją go zarówno dorośli, jak i małe dzieci. Radosne reklamy pokazują nam jak szczęśliwym będziesz sięgając po ten napój. Skoro wszyscy go piją, dostępny jest na każdym kroku i można podawać dzieciom, to nie może być taki niezdrowy – sądzisz. Czy na pewno?
Dr West Conner, farmaceuta postanowił sprawdzić co dzieje się z organizmem po wypiciu coli. Swoimi spostrzeżeniami podzielił się na swoim blogu. Wyniki są zatrważające.

Po dziesięciu minutach od wypicia w organizmie gwałtownie podnosi się poziom cukru. To równowartość zjedzenia aż 10 łyżeczek cukru, czyli całkowite dzienne zapotrzebowanie! Skąd więc wrażenie, że napój nie jest zwykłym ulepkiem? To wszystko przez kwas fosforowy, który niweluje słodkość i wprowadza charakterystyczną kwaskowatość.

Po dwudziestu minutach wzrasta ciśnienie krwi. Wątroba nie radząc sobie z taką dawką cukru zaczyna przemieniać dawkę energii w tłuszcz. Mimo, iż w napoju nie ma ani grama tłuszczu, tyjemy.

Po czterdziestu minutach następuje kolejny wzrost ciśnienia krwi. To przez kofeinę, która w tym czasie zdążyła się wchłonąć do organizmu. Czujemy zastrzyk energii.

Po czterdziestu pięciu minutach organizm zaczyna wytwarzać dopaminę, zwaną hormonem szczęścia. Aktywowane zostaje także jądro półleżące, które jest swoistym ośrodkiem przyjemności w mózgu. Ta aktywność powoduje, że tak łatwo uzależniamy się od coli. Zupełnie tak, jak w przypadku np. heroiny!

Po godzinie kwas fosforowy wiąże cynk, magnez i wapń. Są one przez to wydalane z organizmu. Wpływa to bardzo negatywnie na stan np. kości, lub zębów.

Po ponad godzinie zaczynamy czuć zmęczenie. Dawka szybkiej energii zdążyła się wyczerpać, przez co jesteśmy jeszcze bardziej senni i drażliwi. Z organizmu wypłukane są także cenne pierwiastki, przez co możemy poczuć się źle. Wydalona zostaje także woda, przez co pragnienie jest jeszcze większe, niż przed wypiciem.
Chcesz więc sięgnąć po kolejną puszkę. Zrobisz to?



