Pewne małżeństwo posiadające 7-letniego syna mieszkało wraz ze starszym dziadkiem chłopca. Mężczyzna został przygarnięty pod dach rodziny, gdy jego żona zmarła. Był bardzo pomocny i wyręczał wszystkich w domowych obowiązkach. Lubił także majsterkować, więc nie raz zaskakiwał jakimś pomysłowym i przydatnym rozwiązaniem.

Z czasem zaczął jednak niedołężnieć, a choroba postępowała bardzo szybko. Codzienne przyzwyczajenia musiał ulec zmianie, gdyż nie był w stanie ich wykonywać. Choć jeszcze nie dawno był bardzo aktywny i uwielbiał pomagać, z każdym dniem sam coraz bardziej potrzebował pomocy. Prawdziwy problem pojawił się wtedy, gdyż wystąpiły trudności z jedzeniem. Zrobienie sobie jedzenia, w później również jego zjedzenie, stało się wręcz niemożliwe. Staruszkowi upadały naczynia i sztućce, a wokół stołu było mnóstwo porozrzucanych resztek.
To bardzo irytowało jego rodzinę. Dlatego postanowili dać mu plastikowe przybory, których nie zniszczy. Zamykali go także w jego pokoju, by nie poniszczył mebli w kuchni, czy salonie. Spędzano z nim bardzo mało czasu, a gdy próbował z nimi porozmawiać, spotykał się z odmową.

Do czasu, gdy kobieta znalazła pewne pudełko po butach w pokoju jej syna. Znalazła w nim mnóstwo śmieci takich jak stare gazety, plastikowe noże i widelce ze szkolnej stołówki, zniszczone ciuchy i przeterminowane słodycze. Chciała wyrzucić wszystko do kosza, lecz nurtowało ją to, dlaczego jej syn to wszystko zbiera. Odpowiedź zbiła ją z nóg: „Zbieram to wszystko dla ciebie i taty, żeby wam dać jak będziecie w wieku dziadka”.



