Piękny letni dzień. W zasięgu wzroku znudzonego dniem policjanta pojawia się samochód. Choć nie wyróżnia się on na pierwszy rzut oka od innych aut, coś jest z nim nie tak. Jedzie podejrzanie wolno. Ręka sama szuka policyjnego lizaka i już po chwili zatrzymuje kierującego.

A tym okazuje się… starowinka. Nie to jest jednak najciekawsze. Wraz z nią podróżują cztery staruszki, a ich miny wskazują na to, że nie mogą otrząsnąć się z ciężkiego szoku. Sytuacja robi się jeszcze dziwniejsza, nie sądzicie?
Odzywa się kierująca. „Panie władzo, dlaczego zostałyśmy zatrzymane, przecież nie przekroczyłam prędkości”. Policjant ze spokojem i wyrozumiałością odpowiada. „Ależ droga Pani, oczywiście nie przekroczyła Pani prędkości, ale jazda 30 na godzinę w tym miejscu to stanowczo za mało. To również może zrodzić zagrożenie”.

Staruszka ewidentnie zdziwiła się tymi słowami. „Ale przecież jechałam zgodnie ze znakami. O tutaj, Pan zobaczy, jest znak z ograniczeniem do 30 km/h.”
Funkcjonariusz spojrzał na swojego kolegę i z trudem opanowali śmiech. Następnie wyjaśnił kobiecie, że znak ten nie wskazuje ograniczenia prędkości, lecz… numer drogi!
I tutaj interwencja mogłaby dobiec końca, lecz jedno nie dawało policjantowi spokoju. Dlaczego współpasażerki są takie przerażone? Czyżby coś ukrywały? A może źle się czują. Zaniepokojony policjant zapytał o samopoczucie kobiet, lecz odpowiedź zbiła go z nóg:
– „Bo tak się składa Panie władzo, że chwilę wcześniej jechałyśmy drogą numer 169”.



